MUSIC

czwartek, 24 lipca 2014

8. ,,Kim oni są?''

W KOŃCU SIĘ DOCZEKALIŚCIE CO? WIEM, WIEM...PRZEPRASZAM WAS...WYNAGRODZĘ WAM TO, ALE TERAZ PRZYJEMNEGO CZYTANIA!!!! :D <333







Hinata zniknęła w ciemnej uliczce. Szła za głosami, które rzekomo słyszała. Stawały się coraz wyraźniejsze, bała się ponieważ były jej kompletnie obce. Ani nie słyszała tam Naruto ani Kibe, żadnego z przyjaciół. Zastanawiała się czy aby na pewno dobrze zrobiła idąc tu. No cóż, mimo, że jest nieśmiała i cicha to za to bardzo odważna. W pewnym momencie stanęła i zaczęła nasłuchiwać. Po pierwszym zdaniu jakiegoś mężczyzny już wiedziała, że powinna zawrócić.
-W niezłe gówno się wpakowaliśmy. Powiedział facet z papierosem opierając się o mur.
-Coś wymyślimy. Na szczęście nie tylko my w tym utknęliśmy. Uśmiechnął się najniższy z nich.
-Kurwa pozabijam te gnojki. Zdenerwował się blondyn z kitą. -Pewnie wpadli! A przez nich my!
Hinata się wystraszyła. Byli niebezpieczni. Chciała odejść, ale po tym co usłyszała to nie mogła tego tak zostawić.
-Jeśli spotkam Sasuke to się z nim policzę. Wypuścił dym z ust.
-Zajmiesz się braciszkiem, Itachi. Powiedział facet w pomarańczowych włosach i z kolczykami na twarzy. Jego wygląd trochę przeraził dziewczynę. Jednakże bardziej przeraziło ją to co usłyszała.
-Chcą zrobić krzywdę Sasuke-kun? Wyszeptała jakby w to nie dowierzając.
-Hmm? Odwrócił się czerwonowłosy.
-Co jest Sasori? Zapytał blondyn.
-Chyba coś słyszałem. Ruszył w stronę Hinaty. Dziewczyna przyłożyła dłonie do ust i oparła się o mur. Już po mnie! Krzyknęła w myślach zaciskając oczy.
-Ooo kogo my tu mamy. Uśmiechnął się Deidara, opierając jedną ręką nad Hyugą. Otworzyła przestraszone lawendowe oczy.
-Młodziutka Hyuga. Pewnie kuzynka Nejego. Nachylił się facet w czerwonych włosach. Również z uśmiechem na twarzy.

 Hinata cofnęła głowę. Nejego? Pomyślała.
-Sasori daj spokój. Powiedział facet w garniturze.
-Jak chcesz. Pogadaj z nią Itachi. Mężczyzna wyrzucił papierosa przydeptując go butem.
-Słuchaj mała, nie wiem ile słyszałaś i co z tego zrozumiałaś, ale nie możemy cię teraz puścić. Musisz coś dla nas zrobić.
-J-ja nie chcę się w-w to mieszać. Wyszeptała, a raczej wyjęczała po czym spuściła głowę.
-Zostawmy ją. Raczej nam nie grozi. Zaproponował Sasori.

-Nie ma mowy. Za dużo usłyszała. Wtrącił się pomarańczowo włosy.
-Pain..Spojrzał na niego Sasori..
-Lepiej wymyśl co może dla nas zrobić. Rozkazał mu.
-Ech...
-Mam pomysł. Wtrącił się Deidara.
-Łał ty? Coś niesamowitego. Wyśmiał go Sasori.
-Zamknij jape nieudaczniku! Chłopak nieźle się zdenerwował. Czerwonowłosy jedynie prychnął.

-A więc, znasz może Sasuke?
Hinata wlepiła w niego swoje ogromne świecące oczy.
-H-hai.
-Oo to pięknie. Chodzisz z nim do szkoły? Dopytywał się.
-Hai..
-To świetnie! Klasnął w ręce. Był dziwny. Bardzo dziwny. Przybliżył się do Hinaty.
-A możesz coś dla nas zrobić? Wyszeptał jej do ucha. Głośno przełknęła ślinę.
-Chyba nie chcesz żeby stała ci się krzywda prawda? Dla nas też byłby problem zranić taką piękną kobietę wiesz? Więc lepiej się zgódź.
-Z-zgadzam się.
-Doobra dziewczynka. Musisz tylko za tydzień o tej porze sprowadzić tutaj tego drania i paru jego znajomych.
-Jakich z-znajomych? Spojrzała na niego jakby wiedząc o kogo chodzi.
-Ma paru przyjaciół. Sądzę, że domyślasz się kto to może być. Przytaknęła.
-Dobrze, jesteś wolna. Jednak przed puszczeniem dziewczyny chłopak wręczył jej swoją bluzę, ponieważ zauważył, że Hinata się trzęsie, a na dworze zrobiło się faktycznie chłodniej.
-Uważaj na siebie. Dodał. Hinata popatrzyła się na nich, a po chwili szybkim krokiem odeszła. Kiedy zniknęła im z oczu zaczęli ponownie rozmawiać.
-Noo Deidara! Nieźle ją wziąłeś! Sasori poklepał po plecach kolegę.
-No muszę przyznać Sasoriemu rację. Potwierdził Itachi. Blondyn podrapał się w tył głowy.
-Chyba musimy Ci za to postawić kolejkę. Powiedział Pain.
-Haha no wiecie czasem coś mi wyjdzie. Zaśmiał się i ruszyli do najbliższej knajpy.


*****************************************************

Hinata biegła jak najszybciej mogła do przyjaciółek. Kiedy dobiegła nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa bo była tak zmęczona. Oparła się rękoma o kolana i próbowała nabrać powietrza.
-Hinata! Co się stało?! Skąd ta kurtka? I dlaczego jesteś taka padnięta?
-Właśnie! Krzyknęła Ino. -I czemu tak długo cię nie było?!
-P-p-przepraszam! Z-z-zaraz w-wszystko wam...wyjaśnię. Dyszała ciężko.
-Dobrze, wracajmy lepiej.
-A więc...Nie mogę powiedzieć im prawdy! Jeszcze powiedzą chłopakom i co wtedy?! Tamci mogą mnie zabić! Co robić..ech chyba będę musiała skłamać, a dopiero za jakiś czas powiem wszystkim prawdę...przecież nie zrobię tego Naruto-kun i innym...
-A więc? Zapytała się Sakura.
-Ym? A! A więc...Wpadłam na jakiegoś obleśnego typa..trzymał mnie. Chciał mnie zaciągnąć do siebie. Szarpaliśmy się, prawie mu się udało, ale na szczęście pojawił się jakiś facet, który mi pomógł i podarował bluzę. Powiedział, że jest zimno więc mogę sobie wziąć.
-Jezus dobrze, że on tam był! Powiedziała Tenten.
-No! Wiadomo co tamtemu świrowi chodziło po głowie! Ohyda! Miałaś wielkie szczęście! Udzieliła się Ino.
-Wiem..Ciężko było dziewczynie kłamać, ale co innego mogła zrobić?
-Wiecie co?
-Co? Wszystkie oczy skierowały się na Sakurę.
-Właśnie piszę z Naruto esemesy. Okazało się, że są koło alei pod konohą 13 czyli tam gdzie miałyśmy iść.
- I co w związku z tym? Zapytała się Ino.
-No nic w sumie. Gdybyśmy nie zabłądziły to spotkałybyśmy chłopaków.
-Z jednej strony szkoda..Zarumieniła się Tenten.
-Taa..Przytaknęła Hyuga.
Dziewczyny szły może z jeszcze piętnaście minut rozmawiając o różnych sprawach. Głównie o tym co spotkało Hinatę. Ten temat nie sprzyjał Hyudze gdyż cały czas musiała kombinować i nie pogubić się w tym co wymyśliła. Na szczęście dała radę. W końcu dotarły do jej apartamentu.
-Dobra to może do jutra Hinata. Trzymaj się i nie myśl o tym frajerze.
-To będzie proste. Uśmiechnęła się delikatnie.
-To super. Powiedziała Tenten. Wszystkie ucałowały Hyugę i udały się do swoich domów.
-Ech...Sapnęła i zsunęła się po drzwiach. -Co ja narobiłam...Wtuliła głowę w kolana.


***********************************************

Niedziela zleciała Hinacie szybko. Nie wychodziła z domu. Z nikim nie pisała i nie rozmawiała. Cały dzień przeleżała w łóżku leniuchując. Co prawda ze zmęczenia, ale także trochę ze strachu. Dalej miała w głowie wczorajsze wydarzenie. Bała się iść jutro do szkoły. Mimo, że chodzi do niej od wtorku to przez jeden głupi incydent teraz będzie bała się do niej chodzić już zawsze. Dochodziła godzina 22.30 Hinata zamierzała się już kłaść, gdy nagle dostała esemesa.
-Hmm? Ciekawe od kogo. Odczytała. ,,No cześć mała ;) Co tam u Ciebie? Nie widzieliśmy się już dwa dni, coś się stało? Mam nadzieję, że nie, ale jeśli tak to wiesz....zabiję gnoja ;) Na szczęście widzimy się jutro wtedy sobie pogadamy :) Miłej nocy, dobranoc ~ Neji'' Po przeczytaniu tego na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech. Przestała się o cokolwiek martwić. Wiedziała, że może liczyć na Nejego. Jutro powie mu całą prawdę. Zasnęła z uśmiechem na twarzy.


***********************************************

Zadzwonił budzik. Hinata jeszcze nieprzytomna próbowała trafić ręką, aby go wyłączyć. Po trzech próbach wreszcie jej się to udało.
-Mmm..Mruknęła zaspana. Podniosła się. Siedząc na swoim łóżku rozmyślała czym zająć się najpierw. Pomyślała, że najpierw dobrze by było jakby się uczesała. Niezgrabnie poszła do łazienki i przy okazji zrobiła sobie półgodzinną poranną toaletę. Wyszła z niej już gotowa do pokazania się ludziom na oczy. Postanowiła, że kupi sobie coś w sklepiku szkolnym i śniadanie w domu sobie daruje. Podeszła do małej szafki obok łóżka i zaczęła grzebać w półce z bielizną. Postanowiła, że ubierze czarną w koronkę. Po tym zaczęła szukać mundurku. Wisiał na oparciu krzesła. Szybko się w niego ubrała i poszła do okna odsłonić rolety. To co za nimi zobaczyła zatkało ją kompletnie. Lało jak z cebra.
-I co teraz? Zapytała samą siebie. Rozglądnęła się po pokoju szukając jakiejś bluzy czy parasolki. Jedyne co dostrzegła to bluza od tego chłopaka imieniem Deidara.

  Leżała na pufie. Bez zastanowienia wzięła ją, a także torbę z potrzebnymi rzeczami i wyszła. 20 minut później znalazła się w szkole.
Idąc szkolnym korytarzem z daleka zauważyła grupkę stojących przyjaciół. Zakłopotała się. Przypomniały jej się słowa Deidary. Najchętniej to chciałabym aby jej nie zauważyli.

-O hej Hinata! Zawołał blondyn. Lekko podniosła głowę.
-O-ohayo..Szepnęła.
-Coś dzisiaj trochę przybita jesteś, stało się coś? Zapytał.
-Wydaję ci się..Odwróciła się. Tam gdzie spojrzała akurat szedł Neji. Rozszerzyła oczy. Po chwili Hyuga znajdował się obok niej.
-Witaj Hinata-sama. Przytulił ją najdelikatniej jak tylko potrafił.

-Witaj Neji nii-san. A co ty t-tutaj robisz? Spojrzała na niego zdezorientowana.
-Właśnie Neji. Myślałem, że skończyłeś szkołę. Powiedział Uzumaki. Reszta przyjaciół spojrzała na niego.
-Zważaj na słowa. Szedłem na zajęcia kiedy Lee napisał mi, że zaczynają się godzinę później więc postanowiłem, że wstąpię tutaj, aby spotkać się z Hinatą-sama i proszę, udało mi się. Uśmiechnął się czule w stronę dziewczyny. Odwzajemniła gest.
-Aaa..
-Dobra to teraz...Hinata opowiedz wszystkim co się przedwczoraj wydarzyło. Powiedziała Ino.
-Ino...Sakura spojrzała na nią zdenerwowana.
-Co?
-No co, co? A może Hinata nie chce o tym rozmawiać?
-Ups..Przepraszam...Mam za długi język..
-Nie no opowiadaj! Ucieszył się Kiba.
-No dawaj, nie wstydź się. Choji też był za tym aby powiedziała o co chodzi.

-Słuchamy. Założył ręce na siebie Uchiha.
-Emm...Spuściła głowę.
-Dobra to może ja to za nią opowiem. Zaproponowała Sakura.
-Okej. Zgodzili się przyjaciele.
-A więc jak szłyśmy przedwczoraj na imprezę na którą nie dotarłyśmy to Hinata na chwilę się oddaliła, aby coś sprawdzić i wtedy zaczepił ją jakiś facet, który próbował ją zaciągnąć do siebie wiadomo po co... Na szczęście uratował ją jakiś przechodzień.
-Kurwa, który? Zabiję go. Neji uderzył pięścią o ścianę.
-Spokojnie Neji, było minęło. Powiedział Naruto.
-Było minęło?! A co jeśli by ją zgwałcił?! Hęę?
-No kurde..mnie się pytasz o takie coś? W tej chwili Uzumaki został zamordowany wzrokiem przez Hyugę.
-Pomógł bym ci Neji. Wtrącił się Kiba.

Wykastrowałbym gnoja. Pomyślał Sasuke patrząc na zażenowaną Hinatę. Nagle w jej ubiorze dostrzegł coś dziwnego i znajomego. Szturchnął Kibe i gestem głowy wskazał na bluzę dziewczyny. Lekko zdziwiony i zaskoczony chłopak zapytał:

-Skąd masz tą bluzę? Ogromne lawendowe oczy spojrzały na niego przepełnione żalem i strachem.
Z jej oczu wyczytali wszystko. Już nic nie musiała mówić.
-Od tego faceta..
-Co cię uratował tak? Zapytał Naruto, który także domyślił się o co chodzi.
-Hai..Szepnęła. Zorientowała się, że już wiedzą. Czuła ulgę, ale wiedziała, że najgorsze dopiero przed nią.
Zadzwonił dzwonek.

piątek, 27 grudnia 2013

7. ,,Udany wypad czy nie udany? ''

Jako, że była porannym ptaszkiem to jej oczy delikatnie otwarły się między godziną ósmą, a ósmą trzydzieści. Pomrugała nimi parę razy, aby obraz stał się bardziej widoczny, po czym niezgrabnie usiadła na łóżku. Cała górna część zresztą dolna także była pognieciona. Guziki w bluzce po odpinane, a kołnierzyk zagięty. Rozglądnęła się po pokoju, podrapała po głowie i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę łazienki. Lekko podskoczyła kiedy zobaczyła się w lustrze. Do ręki chwyciła kosmyki potarganych i posklejanych włosów. Twarz miała dziwnie czerwoną i ogólnie czuła się jakoś niewyraźnie.

-Co ja robiłam przez sen? Zapytała samą siebie, nachylając się do lustra rozmasowując sobie policzki. Sięgnęła po szczotkę, która leżała na pralce i zaczęła rozczesywać włosy. No przynajmniej próbowała to zrobić. Samo czesanie zajęło jej przynajmniej pół godziny.

-Może powinnam obciąć włosy. Mówiła w złości szarpiąc się. Kiedy w końcu doprowadziła je do ładu, to postanowiła zabrać się za mycie zębów i podobnych porannych rzeczy.

-Do dzieła. Powiedziała i wzięła się do roboty. Musiała zmierzyć się z kremami, które cały czas wyślizgiwały się jej z rąk, perfumami, które nieustannie psikały, albo z kranem, który za nic w świecie nie chciał się zakręcić.

-Eeeh! Ten dzień chyba nie będzie należał do najciekawszych! Krzyknęła naprawiając zepsutą rurę pod zlewem. Nie szło, to po jej myśli, ale w kolejne pół godziny uporała się z tym. Wymęczona wstała z podłogi i z niedowierzaniem i wielkim gniewem ponownie zobaczyła się w lustrze z fryzurą dokładnie taką samą jak z rana.

-Aaaa! Pisnęła i wyszła z łazienki. -Poddaję się. Usiadła na łóżku po czym, zerknęła na zegarek. -Mam jeszcze sporo czasu, ogarnę to wszystko. Jednak teraz wstała i udała się do kuchni. Wypiła trochę soku, zjadła kawałek ciasta, który leżał na blacie i z powrotem wróciła do łazienki.

-Dobrze zostało mi jeszcze, rozczesanie się, może delikatnie pomaluję sobie rzęsy. Paznokcie też by się przydało. Wyczyszczenie łazienki, obiad już sobie daruję, cóż..to chyba wszystko. Więc zaczynam. Biegała po całym domu jak głupia. W jednej ręce trzymała lakier, a w drugiej szczotkę do kafelek, a w ustach tusz. Wyglądała komicznie. Odetchnęła głęboko, kiedy uporała się już ze wszystkim. Przetarła czoło i wzrok skierowała na zegar. Wskazywał godzinę za piętnaście dwunastą. Zostało jej siedem godzin do spotkania. Kiedy sobie, to uświadomiła, to zerwała się z ziemi jak oparzona i stanęła roztrzęsiona przed potężną szafą.

-No dobrze..zobaczymy kto wygra wojnę..ja czy czas..Otworzyła szafę, a jej oczom ukazała się po brzegi upchana szafa. -1:0 Dla ciebie..Zaczęła wszystko wyciągać i przymierzać. Nie potrafiła się zdecydować czy iść w sukience, spódniczce lub w spodniach. Nie wiedziała też w jakich kolorach się ubrać. Ze starymi znajomymi rzadko kiedy wychodziła, była zajęta nauką. Wczoraj do głowy wpadł jej głupi pomysł, aby się spotkać. Była chyba zbyt podekscytowana.

-Achh! I w co ja się wpakowałam..przydałaby się Ino albo Sakura. Mamrotała. Od kiedy poznała Sasuke i resztę, to zaczęła się zachowywać inaczej niż dotychczas. Bardziej jak normalna nastolatka niż jak elegancka kobieta w luksusowym apartamencie ojca. Stanęła teraz przed lustrem, a na jej twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia. Nie dość, że jej zdaniem wyglądała dobrze co w jej przypadku nigdy nie pojawiła się taka myśl na swój temat, to jeszcze ubrała się idealnie na pogodę, która panowała za oknem.

-A teraz buty..Pasującej do ubioru pary szukała z piętnaście minut. W końcu zdecydowała się na wiązane, białe, niskie z wysoką podeszwą. Dostała je od taty wtedy kiedy szalała na nie moda. Nie chodziła w nich bo wydawały jej się nie wygodne i zupełnie nie pasowały do stylu dziewczyny. I przede wszystkim nie chciała wyglądać jak każdy. Chociaż i tak nikt jej nie dostrzegał. Ale teraz kiedy przestały być hitem, to postanowiła je ubrać pierwszy raz. Tata by się ucieszył.

-W końcu to 21 wiek, jak cię widzą tak cię piszą. Powiedziała do siebie, przeglądając się z niezdecydowaną miną w lustrze. -Niech będzie, idę w nich. Nalepka z tyłu butów ,,Vans'' błyszczała na niebiesko.


*****************************************

-No i w co ja się ubiorę?! Wykrzyczała niezadowolona Haruno. Na szczęście nikogo nie było w domu, bo zaraz by dostała ochrzan od rodziców za krzyczenie.

-Chyba tylko ja nie wiem w co się ubrać, echh! Stała na środku pokoju, a wokół niej leżały rozsypane ubrania. Wyjrzała za okno. Było gorąco. Termometr pokazywał 35 stopni. Zdziwiło ją to, gdyż minął już tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego.

-Możliwe, że to ostatnia taka sobota, trzeba to wykorzystać. I zabrała się do roboty, czyli za ponowne dobieranie jak najlepszych ciuchów. Wszystko musiało pasować idealnie. Do makijażu, do naszykowanych butów i torebki. Przecież nie mogła sobie pozwolić, aby wyglądała przeciętnie. W dodatku najprawdopodobniej pójdą do jakiejś dobrej restauracji, mało tego, na mieście mogą spotkać sporą część znajomych. Nie wybaczyłaby sobie gdyby wiedziała, że nie zrobiłaby na nich wrażenia. Zdawała sobie sprawę z tego, że Ino pewnie wygląda jak ósmy cud świata. Nie mogła być gorsza.

-Dobra! Bluzkę już mam, teraz reszta..Po dziesięciu minutach szukania zapytała samą siebie.

-Która jest w ogóle godzina? Spojrzała na wiszący przed nią zegar, wyprostowała się i szepnęła.

-Za mało! Nie zdążę! Mam za mało czasu! Od teraz nie traciła ani sekundy dłużej. Na jej szczęście to się przydało i gdy zbliżała się godzina piętnasta, Sakura była już gotowa.

-Uff, a jednak wiedziałam, że dam radę. Z zadowoleniem spojrzała na siebie w lustrze. -Ciekawe co tam u reszty..


**********************************************

-Ohayo Tenten, co tam u ciebie? Mówiła szybko i niewyraźnie Ino.

-Wiesz co, dobrze, głaszczę kota, a co u ciebie? Mówiła wolno i raczej niczym nie przejęta.

-Koszmar! Nie wiem jak się ubrać! Nie wspomnę już o pomalowaniu się!

-Ajć! Nie wrzeszcz mi do ucha! Odsunęła słuchawkę brązowowłosa.

-No przepraszam, ale zaraz nie wytrzymam!

-Wiesz, nie powinnaś się, aż tak przejmować. Masz jeszcze z trzy godziny. Spokojnie.

-A ty jesteś już gotowa, że tak mówisz?

-No co ty. Na ostatnią chwilę pewnie będę wszystko robić. Hehe.

-Poważnie? Ale wiesz, że idziemy do restauracji i na dodatek możemy spotkać chłopaków na mieście?

-Co?!?! Tenten zerwała się jak dzika z wygodnej kanapy.

-To co słyszałaś. Dla tego ja tak świruję!

-Ja-ja nie miałam pojęcia..

-Teraz już wiesz, więc szykuj się! Widzimy się za niedługo! Rozłączam się.

-No jasne..cześć.

-Aaaaaaaaa! Pisnęła i poleciała do pokoju.

-Tenten coś się stało!? Zawołał ojciec dziewczyny.

-Nie nic!

-Na pewno? Zapytała się matka.

-Tak, mam tylko mały problem, nie przejmujcie się!

-Och..No dobrze..Odpowiedziała.

-A! I wychodzę o 18.30!

-Gdzie niby?!

-Z dziewczynami!

-Niech będzie..

-Jeny i co ja teraz zrobię?! Mówiła głośnym szeptem. -A co jeśli spotkamy Nej'ego?! Co wtedy?! Masakra..te niespełna trzy godziny muszą mi wystarczyć...


*************************************

-No to gdzie się spotykamy? Niski głos przemówił do telefonu.

-Może w parku? Stamtąd jest najbliżej do alei.

-No niech będzie. A o, której?

-Nie wiem, może o 19?

-Po co tak wcześnie jak spotkanie jest o 22.30?

-Myślałem, że jeszcze wpadniemy po niektórych chłopaków za nim pójdziemy do reszty..

-Dobry pomysł Naruto. No to okej, o 19 w parku.

-No cześć.

-Na razie. Odrzucił telefon na łóżko i sięgnął po pilot, włączając telewizor. Podgłośnił, kiedy zobaczył, że chodzi o sprawę w, którą jest poniekąd zamieszany. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał i zobaczył. Najgorsze jest to, że on jak i reszta jego towarzyszy mają niemały problem. Poprawił sobie humor zdając sobie sprawę z tego, że jego wrogowie, też mają kłopoty.

-Nieźle..Tajemniczy uśmiech pojawił się na jego twarzy.


*********************************************

Dochodziła godzina spotkania. Jako pierwsza na miejscu pojawiła się Tenten. Niecierpliwie patrzyła na zegarek. Powoli zbliżała się dziewiętnasta. Energicznie rozglądała się po okolicy wyszukując przyjaciółek. W sumie to dwóch. Z Hinatą miała się spotkać pierwszy raz. Słyszała o niej tylko od Nej'ego i dziewczyn. Jedynie wczoraj na chacie chwilę popisały, ale głównie cały wypad wymyśliły Ino i Sakura.

-Noo ruszcie się. Jak na rozkaz zaraz po tych słowach zauważyła idące dwie sylwetki. Od razu je rozpoznała. -Saakura-chan! Ino-chan! Pomachała im ręką i podeszła trochę.

-Witaj Tenten. Powiedziała Sakura.

-Cześć. Dopowiedziała Ino.

-Witajcie. Była rozpromieniona.

-Długo czekasz?

-Nie, chwilę. Spojrzała w zielone oczy Haruno.

-Nie ma jeszcze Hinaty. Yamanaka popatrzyła się w stronę z, której prawdopodobnie miała przyjść.

-Racja. Zaczekajmy na nią chwilę, może czegoś zapomniała. Zaproponowała Tenten.

-Nie, już ją widać. Uśmiechnęła się zielonooka.

-O-ohayo. W-wybaczcie mi moje spóźnienie. Ukłoniła się delikatnie.

-Ależ nic się nie stało. Swoją drogą pięknie wyglądasz. Sakura oparła rękę o bark przyjaciółki. Hyuga spojrzała na nią zaskoczona.

-A-arigato. Wy również w-wyglądacie zniewalająco. Spojrzała na nie.

-Cześć. Nagle podeszła do niej wyższa znajoma, wyciągając w jej stronę rękę.

-Jestem Tenten przyjaciółka Nej'ego.

-Taa..przyjaciółką. Zaśmiały się Ino i Haruno.

-O, ym, witaj. Hi-Hinata Hyuga, miło mi. Mówiła cicho, nieśmiało wyciągnęła zimną dłoń. Tenten uściskała ją.

-Haha, zamknijcie się. Myślę, że się zaprzyjaźnimy. Uśmiech nie schodził z jej twarzy.

-T-ak, ja też..

-Dobrze, więc gdzie teraz idziemy? Zapytała Sakura.

-Słyszałam, że miałyśmy udać się do resta-

-Wybacz Tenten, że ci przerwę, ale wpadłam na genialny pomysł idąc tu. Pomyślałam, że może udamy się do galerii coś przegryźć, pooglądać ciuchy, może do kina, a następnie do klubu zaraz koło alei pod Konohą 13.

-Co? Gdzie to jest? Pierwsze słyszę. Dopytywała się brązowowłosa.

-Ja i Sakura często tam chodzimy. Zapewne nigdy tam nie byłaś bo otwierają dopiero o 22.15. Jednym zdaniem jest to klub dla lubiących zabawę. Wytłumaczyła jej blond włosa piękność.

-Oo rozumiem. No możemy tam wpaść. Uśmiechnęła się.

-T-to chyba nie w moim stylu...Wszystkie oczy skierowały się na granatowowłosą.

-Oj przestań. Będzie fajnie, zabawimy się. Odprężysz się. Namawiała ją Ino.

-Hmm..brzmi nieźle..

-No widzisz. To co? Ruszamy! Tenten poszła pierwsza.

-Em..Tenten do galerii w lewo. Wskazała blondynka.

-No to ruszamy! Zmieniła kierunek. Reszta paczki zaczęła po cichu się śmiać. Za to brązowooka z przodu szła cała czerwona i myślała, że zaraz spali się ze wstydu. Wszystko wskazywało na to, że będzie fajna zabawa mimo tego poranku u każdej z dziewczyn..


******************************************

Nagle zza horyzontu spostrzegł znajomą sylwetkę. Nie mógł stwierdzić dokładnie czy to osoba o, której myśli bo promienie zachodzącego światła niemiłosiernie o sobie przypominały nie pozwalając patrzeć w swoją stronę. Dopiero, kiedy prawdopodobnie znajoma postać podeszła na tyle blisko, że dało się na nią spojrzeć nie dostając jasnym światłem po oczach Sasuke mógł stwierdzić, że na przeciwko niego znajduję się nie kto inny tylko Naruto.

-Nie musiałem na ciebie długo czekać. Odparł jakby zaspany.

-Nie tym razem. Uśmiechnął się jednak nie ukazując swoich białych jak śnieg zębów.

-To teraz po Kibe? Zapytał.

-Taa. Ruszyli w stronę posiadłości przyjaciela.

-Myślisz, że będzie? Blondyn spojrzał na chłopaka.

-Czemu miałoby go nie być? Odpowiedział pytaniem na pytanie.

-Tak tylko pytam..

-Myślę, że będzie. Odparł smętnie.

-Hmm? Uzumaki spojrzał na niego zdziwiony. -Co ty taki przybity dzisiaj?

-Tak jak zawsze. Zrobił balona po czym biała guma pękła przylepiając mu się do ust.

-Czy ja wiem, bywało lepiej..Patrzył się na nieprzejętego niczym towarzysza.

-Nie przejmuj się mną. Nic mi nie jest. Teraz najważniejsza jest ta gówniana sytuacja w, której się znaleźliśmy.

-Z jednej strony masz rację, ale z drugiej Itachi i reszta też mają przesrane.

-I tu masz rację. Ciekawe co oni wykombinują. Robi się coraz ciekawiej..Tajemniczy uśmiech zawitał na jego bladej twarzy.

-Na pewno coś wymyślą..Naruto także uśmiechnął się dość cwaniacko.

-Kibie się to spodoba.

-No, od takich jak on lepiej trzymać się z daleka.

-Haha dokładnie.

-Hm..Shikamaru na pewno coś wymyśli.

-To chyba oczywiste.

-Jak najbardziej. A Sai skombinuję nam jak najlepszy towar.

-Jak zawsze.

-Dobra zbliżamy się. Teraz powaga, jego mama na pewno jest w domu, a ona to zawsze coś wyczuję. Wchodzimy tylko na chwilę, jasne?

-Jak słońce.

-I tak ma być. Po zapukaniu do drzwi i chwili czekania, w końcu ktoś otworzył.

-Ach to wy chłopcy! Ich oczom ukazała się mocno wymalowana matka Inuzuki.

-Witamy panią. Ukłonili się lekko. -Jest Kiba? Dodał Naruto.

-Tak, już go wołam. Uśmiechnięta zawołała chłopaka. -Kiba!

-Tak?

-Koledzy do ciebie!

-Już idę! W mgnieniu oka brązowowłosy pojawił się obok swojej matki.

-O cześć.

-Siema, masz czas? Zapytał Uchiha.

-Jasne. Szybko ubrał buty po czym wyszedł zamykając za sobą drzwi.

-Twoja mama wie, że idziesz?

-Nie musi wiedzieć. Naruto spojrzał na niego uważnie. -Nie jej życie.

-Co racja to racja. Powiedział.

-Więc co chcieliście?

-Widziałeś dzisiejsze fakty? Ja z Naruto gadałem o tym tuż przed wyjściem, omówiliśmy se to, ale czy ty wiesz o co chodzi?

-No jasne. Wy myślicie, że kim ja jestem? Uśmiechnął się z dziwnym wyrazem twarzy.

-Czyli nie musimy o tym z tobą rozmawiać.

-Ależ skąd.

-To gdzie teraz idziemy? Wtrącił się Naruto.

-Może po Sai'a? Zaproponował Kiba.

-Niech będzie. Powiedział Sasuke.


****************************************


-To był świetny pomysł, aby udać się do tej galerii. Jestem bardzo zadowolona! Powiedziała podekscytowana Tenten niosąc torby z zakupami.

-Ja także! Chyba jeszcze nigdy nie zrobiłam tak dobrych zakupów! Dodała Ino.

-Tak, myślę, że to był na-naprawdę dobry pomysł. Uśmiechnęła się delikatnie Hinata.

-Dobry? Był genialny! Pisnęła Sakura.

-To teraz do tego klubu? Tenten spojrzała na telefon. Godzina w nim była już późna. -Dochodzi 22. Spojrzała na przyjaciółki.

-Może trochę przyspieszymy kroku? Stąd tam jest trochę daleko. Powiedziała Haruno.

-Opłaca się? Brązowowłosa zadała trudne pytanie. Dziewczyny spojrzały po sobie.

-Oczywiście! Jak się bawimy to na całego! Krzyknęła wesoło blondyna.

-I tak trzymać! Zawołała zielonooka.

Myślałam, że spotkam dziś Sasuke-kun. No nic, mówi się trudno. Może jutro uda mi się go zobaczyć..teraz powinnam się odprężyć. 

-Co jest Hinata? Idziemy! Do rzeczywistości przywrócił ją głos Tenten.

-Oo-o tak, już idę! Potruchtała za przyjaciółkami. Po kilku minutach marszu dziewczyny zauważyły, że na dworze zrobiło się jeszcze ciemniej i zimniej. Na dodatek nie było nikogo kto w wyrazie potrzeby, by im pomógł.

-Troszkę się boję. Wyszeptała brązowooka. Rozglądnęła się po ciemniej uliczce na, której aktualnie się znajdowały.

-Nie ma czego. Zaraz dojdziemy..Ino próbowała uspokoić koleżankę, ale na marne, sama się trzęsła na widok tego miejsca. Postanowiły iść bliżej siebie i szybciej trzymając się za ręce.

-Chodzimy tu już nie wiadomo ile!. Która godzina?! Zapytała głośnym tonem Ino. Widać było, że się denerwuję jak i boi.

-Spokojnie Ino. Jest 22.45..Powiedziała cicho Sakura.


-No pięknie. Może jeszcze powiesz, że się zgubiłyśmy?!

-Zamknij się! Echh...

-Nie kłóćcie się! Wkroczyła Tenten. -Nie tego nam teraz trzeba!

-Cicho! S-słyszę kogoś..Hinata odeszła parę kroków.

-Hinata? Dziewczyny patrzyły na nią. -Nie oddalaj się! Podniosła głos brązowowłosa.

-Nic mi nie będzie. Zaraz wrócę. Po tych słowach zniknęła im z wzroku.

-Odważna jest.

-I to jak. Trzymajmy się razem, zaraz wróci. Zaproponowała Haruno.

-Dobrze..

********************************************

Koniec mojej notki! Mam nadzieję, że się spodoba! :D Gorąco pozdrawiam <3

niedziela, 8 grudnia 2013

6. ,,Tajemniczy numer ''

Jestem po ,, krótkiej przerwie '' B) Nie no przepraszam, że nie pisałam, ale wena mnie opuściła i miała na głowie takie inne rzeczy hehe i karę na kompa..za przeskrobanie paru rzeczy, ale YOLO nie? ;D hehe miłego czytania pozdr ;* będą lepsze notki, ale wszystko się dopiero rozkręca B)






Szli razem. Sasuke trochę szybciej, ale po chwili dostosował się do tempa przyjaciółki. Chłopak zerkał potajemnie na dziewczynę, ona robiła to samo, aż w końcu się na tym przyłapali nawzajem. Panowała między nimi cisza, którą próbowały zakłócić ćwierkające ptaki, jadące samochody lub ludzie z różnych sklepów zapraszających ich do kupowania różnych produktów. Powoli zaczęło się rozjaśniać. Delikatne promyki słońca zaczęły wysuszać mokre ulice i ogrzewać zmarzniętych ludzi. Zauważyli już  z daleka apartament Hinaty. Z sekundy na sekundę byli coraz bliżej, ale żadne z nich się jeszcze nie odezwało. Stanęli przed wielką kamienicą w której znajdował się internat. Uchiha wyprzedził granatowowłosą i jak przystało na faceta otworzył jej drzwi. W geście podziękowania pochyliła delikatnie głowę i wchodząc po małych schodkach zapytała:

-Wejdziesz?

-Jeśli chcesz.

-Wchodź. Uśmiechnęła się uroczo. Udał się za nią do pokoju na drugim piętrze. Wygrzebała klucz co zajęło jej chwilkę. On jedynie stał i przyglądał się ze zdziwieniem. Nie mógł uwierzyć w to, że niemal od razu znalazła go w tak wielkiej i zabałaganionej torbie. Przekręciła raz po czym znaleźli się już w środku. Ogarnął ich miły zapach lawendy. Pokój był jak zwykle wysprzątany na błysk. Wszystkie dodatki i kolory jakie w nim panowały sprawiały, że wydawał się niezwykle czystym jak i spokojnym miejscem. Zupełnie jakby był zarezerwowany dla jakiegoś Boga. Jasne, białe światło pomieszane z delikatnym różem, dawało mu fioletowy wygląd.

-Jak zawsze to samo wrażenie. Rozglądnął się. Hinata uśmiechnęła się pod nosem.

-Sama go projektowałaś?

-Tak. Chociaż zanim wszystko osiągnęło taki efekt to minęły może z 3 lata. Chwyciła lekko za białą różę.

-Nie rozumiem.

-Hm? Spojrzała na niego.

-Przecież to jest internat. Nie powinnaś dostać pokoju jak wszyscy?

-No tak. Najpierw wyglądał jak każdy inny. Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz na zdjęciach wydawał mi się ponury to poprosiłam tatę czy mogę trochę pokombinować, aby dobrze mi się w nim mieszkało.

-Dobra, ale wiedziałaś już 3 lata wcześniej, że będziesz tu mieszkać? Wyjrzał przez okno.

-Tak, chociaż starałam się w to nie wierzyć bo bardzo nie chciałam wyjeżdżać i na początku myślałam czy by nie zmienić go tak, aby odpowiadał wszystkim którzy mieli by zająć moje miejsce, ale ostateczna decyzja zapadła pół roku przed moim wyjazdem, więc na ostatnią chwilę zaczęłam dodawać tych, jakby to powiedzieć ,,efektów''. Usiadła na łóżku wlepiając wzrok w Uchihę.

-Jeśli na ostatnią chwilę to wymyślałaś, to muszę ci powiedzieć, że wyszło niesamowicie. Dosiadł się.

-Dziękuję.

-Nie ma sprawy.

-O jeny tak się zagadaliśmy, że zapomniałabym ci oddać bluzę. Wstała z miejsca i zaczęła rozpinać własność chłopaka.

-H-Hinata..Zaciął się gapiąc się na nią.

-Co jest?

-Ty..Ty..I-Ino..Spojrzała na siebie. Stała przed nim w samym staniku. Minęło parę chwil zanim to do niej dotarło.

-Aaa! Pisnęła. -Nie patrz się! Dodała cała czerwona.

-Dobra! Spokojnie! Już się odwracam.

-Zapomniałam, że przecież byłam w toalecie z Ino-chan i kazała mi ściągnąć mundurek! Mówiła szybko, szukając jakiejś bluzki.

-Co za głupi pomysł. Uderzył się w geście w czoło.

-Powiedziała, że będzie mi cieplej tak, niż jeżeli ubiorę twoją bluzę na przemoknięty mundurek. Zaczęła się ubierać.

-Nie jestem pewny, ale niech będzie. Dalej stał odwrócony w drugą stronę.

-Już możesz patrzeć. Jej ton głosu był już normalny.

-No okej. Odwrócił się po czym go zatkało.

-Co-..Ujrzał Hinatę w granatowym golfie pod samą szyję i za długimi rękawami. Jedyny plus w nim był taki, że był bardzo ciasny i uwydatnił wszystkie krągłości dziewczyny. Podkreślił także szczupłą i zgrabną sylwetkę.

-Powinnam ubrać coś luźniejszego. Mówiła niewyraźnie bo naciągnięty po same usta sweter przeszkadzał jej w rozmawianiu.

-Ja nie narzekam. Uśmiechnął się.

-Oo znowu dałeś mi ten zaszczyt, abym zobaczyła twój uśmiech. Założyła ręce na brzuch.

-No widzisz. Ciesz się póki możesz. Nachylił się nad nią.

-Przecież się cieszę. Stanęła na palcach, aby mu dorównać, jednak wciąż była niższa prawie o pół głowy.

-Nie widać. Wyprostował się.

-Bo cieszę się w duchu. Spróbowała trzepnąć go lekko w głowę.

-Hę? Chcesz się bić? Złapał ją za rękę i nie miał zamiaru puścić.

-Hej! To nie fair! Zawołała.

-Właśnie, że tak. Zaczął ją gilgotać po całym ciele. Padła na łóżko jak długa i próbowała się jakoś bronić, ale na nic się to nie zdało kiedy Sasuke na niej usiadł.

-Hahahahahahhaha, proszę przestań!

-Haha, a było nie zaczynać?

-Hahaha przeprszam hahaha przepraszam! Wołała.

-A niech ci będzie. Jutro też cię mogę po torturować. Tajemniczy uśmiech zawitał na jego twarzy.

-Tylko spróbujesz. Za to na jej twarzy pojawił się zadziorny.

-Przekonasz się.

-Nie boję się.

-A powinnaś.

-Haha nie rozśmieszaj mnie. Toczyli tę przyjemną kłótnię może z godzinę. Uchiha w końcu musiał powoli wracać do domu. Na szczęście lekcje odrobili razem. Kiedy się żegnali to niespodziewanie zadzwonił tajemniczy numer do chłopaka.

-Nie odbiorę.

-Odbierz. Powiedziała Hinata. -Może to ktoś kogo znasz?

- Raczej nie. Schował telefon do kieszeni.

-Jak to?

-Nikt kogo znam nie ma numeru zaczynającego się na 7.

-Ale to przecież nic dziwnego.

-Niby tak, ale dzwoni do mnie codziennie od dwóch tygodni. A co jeśli to jakaś moja napalona fanka?

-A to źle? Zapytała zaskoczona.

-Oczywiście. Potem będę musiał się z nią użerać do końca życia. Założył bluzę.

-Czemu tak uważasz?

-Przecież nie powiem jej, że nie ma u mnie szans.

-W sumie racja. To może byś jej dał, jeśli to dzwoni jakaś fanka.

-Nie, to nie możliwe. Otworzył drzwi.

-Powiedziałam coś nie tak?

-Nie, do zobaczenia. Wyszedł.

-Tak..do zobaczenia. Sasuke? Wyszeptała.


********************************

Zabolało go to co powiedziała. Jej słowa, które brzmiały ,, To może byś jej dał? '' nie dawały mu spokoju do końca dnia. Cały czas zaprzątały mu głowę. Wyszło na to, że ona do niego nic nie czuję, skoro chcę, aby dał szanse jakiejś innej lasce to na to wychodzi. Zabolało go to. Nie wiedział, że kiedyś będzie cierpiał przez dziewczynę. Już zrozumiał jak się czuły jego fanki..jak się czuła Karin..Może powinienem sobie odpuścić Hinatę? Przeszło mu przez myśl. Co?! O czym ja w ogóle myślę?! Nie, nie Hinata to na razie koleżanka, a ja póki co powinienem się zająć innymi sprawami...Właśnie, jutro mam spotkanie muszę to sobie zapisać..Wyjął małą kartkę i napisał na niej ,, Jutro 22.30 aleja pod Konohą 13. '' Położył ją na biurku i o około 24 poszedł spać przynajmniej próbował zasnąć bo dalej myślał o białookiej...


*******************************

Nie rozumiem..powiedziałam coś nie tak? Tak nagle wyszedł...Myślała. Przez to wszystko zapomniałam z nim porozmawiać o tym dlaczego mnie olewał w szkole..za bardzo ze mną nie rozmawia..nie przebywa..dziś był ten wyjątek kiedy, aż ze szkoły wrócił ze mną do domu. No trudno..jutro sobota, może uda mi się z nim spotkać..Chyba wyskoczę też gdzieś z Tenten, Ino i Sakurą. Weszła na komputer, aby skontaktować się z przyjaciółkami. Na chacie napisała do nich czy by nie spotkały się jutro o 19.00 w domu Hinaty, a potem może by gdzieś wyskoczyły. Bez oporów się zgodziły. Po skończonej rozmowie panna Hyuga udała się spać.

czwartek, 14 listopada 2013

5. ,, Zapominalska..''

Wstała z uśmiechem na twarzy. W głowie cały czas miała myśli dotyczące pewnego szatyna. Do późna w nocy nie umiała przez niego zasnąć. Męczyła się, aż do drugiej, nie mogąc się przestać wiercić. Ostatni raz miała tak, gdy była pierwszy raz na dworze z Akinorim. Sapnęła leniwie po czym podniosła się do pozycji siedzącej. Była podekscytowana jak małe dziecko na widok karuzeli. Cieszyła się, że dzisiaj także ujrzy Sasuke. Była pewna, że zawrócił jej w głowie, a może w sercu? Odsłoniła żaluzję. Spodziewała się ciepłych promieni słońca, jednak gdy podniosła rolety zaskoczył ją widok ciemnych, ciężkich wiszących chmur nad miastem, ruszające się drzewa, które wyglądały jakby miały się zaraz wywrócić i kałuże zatapiające całe ulice. Zadrżała na ten widok. Kiedyś lubiła taką pogodę, ale ostatnio do gustu przypadł jej cieplejszy klimat. W końcu postanowiła wziąć się za siebie. Po kilkunastu minutach była już gotowa. Rozglądnęła się po pokoju, aby się upewnić czy niczego nie zapomniała. Wyglądało na to, że wszystko ma, więc udała się do szkoły. W połowie drogi dopiero zorientowała się, że czegoś jej brakuję. Dokładniej to przypomniał jej o tym chłodny wiatr. Była to niezbędna na taką pogodę bluza. Szła trzęsąc się jak głupia. Jedną ręką niezgrabnie trzymała parasol. Cała przemoknięta doszła do szkoły. Niemalże od razu naskoczyły na nią przyjaciółki.

-Hina-chan! Ale przemokłaś! Zawołała w jej stronę blond włosa piękność.

-Dokładnie, nie masz bluzy, albo czegoś czym mogłabyś się ogrzać? Zapytała Sakura. Hinata spojrzała na nią spod byka.

-G-gdybym m-miała to już d-dawno bym za-założyła. Cała się trzęsła, miała sine wargi, które nieustannie drżały. Ręce zimne jak lód błądziły po ciele dziewczyny poszukując kieszeni niestety bezskutecznie. Nagle obok nich z grupką przyjaciół zjawił się Uchiha. Hinacie zrobiło się gorąco, ale w środku..

-Siema. Wszyscy przywitali się z dziewczynami, przytulając się, nawet sam Sasuke.

-Cześć. Zerknął na zmarzniętą Hyugę. Przeleciał ją wzrokiem od dołu do góry. Bez zastanowienia, ściągnął bluzę, którą miał na mundurku i wręczył ją dziewczynie. Wpatrywała się w niego jak zahipnotyzowana.

-S-Sasuke-kun? C-co ty..? Nie była pewna czy wyciągnąć rękę po nią czy lepiej nie, jednak była taka mokra i było jej tak zimno, że to było silniejsze od niej. Niepewnie chwyciła za bluzę.

-Śmiało. Nakazał jej po czym wręczył jej ją.

-Nie! No co ty Hinata. Chyba nie chcesz jej ubrać na mokrą bluzkę, hmm? Powiedziała Ino, dziewczyna spojrzała na nią zaskoczona.

-Chodź. Pociągnęła Hyugę za rękę prowadząc do damskiej toalety.

-Co one..? Chłopcy spoglądali za nimi. Nie musieli czekać długo bo zaraz pojawiły się ponownie.

-Czyż nie wygląda uroczo? Blondynka uśmiechnęła się zadowolona. Wskazała dłonią na stojącą za nią granatowowłosą, po czym odsunęła się. Miała rację. Hinata wyglądała baaardzo słodko i można nawet rzec, że niewinnie? A mianowicie.. O wiele za duża, czarna bluza chłopaka, wisiała na drobnej osóbce. Dziewczyna niemal się w niej topiła. Zasłaniała przy tym jej spódniczkę jak i zgrabne uda.
-Rzeczywiście uroczo. Uśmiechnęła się różowowłosa.

-Żeby tylko..Wyszeptał lekko zarumieniony Naruto. Oczywiście zaraz dostał od Sakury.

-Ajć! A to za co?!

-Nie zaczynaj. Nieszczery uśmieszek witał na jej promiennej twarzy. Ten jedynie mruknął i raz jeszcze pomasował sobie bolące miejsce na głowie.

-To..to trochę krępujące..Rumieniła się Hyuga.
-No! Chłopcy rozejść się! Śmiała się delikatnie Ino i odganiała ich.

-Oj no pozwólcie nam jeszcze chwilkę popatrzeć. Powiedział na żarty Kiba.
-Ja ci już dam popatrzeć. Podszedł do niego z lekkim uśmiechem Uchiha.

-Hmm? Czy ja dobrze usłyszałam? Obie przyjaciółki spojrzały na siebie, a zaraz na chłopaka. Hinata także..

-Oh no pozwól. Kiba dalej swoje. Niespodziewanie jeden z uczniów właśnie przeszedł obok Hyugi, widząc ją powiedział:

-A ona nie ma spódniczki! Jednym ruchem ręki podniósł jej bluzę wraz z...właśnie spódniczką. Różowe, koronkowe majtki ujrzały światło dzienne.

-Aaa! Głośny pisk rozległ się po szkole.

-Jakie upokorzenie! Dodała czerwona jak burak granatowowłosa po czym pobiegła do toalety, za nią udały się Sakura jak i Ino.

-Czy..czy widzieliście to co ja? Zapytał Sai.

-Nie, ślepi jesteśmy. Skarcił go Shikamaru.

-Gdy tylko Neji się o tym dowie to tamten koleś umrze. Dopowiedział Choji. Wszyscy spojrzeli na objadającego się jak zwykle chipsami chłopaka.

-Zasłużył sobie. Hehe. Zerknął na odchodzącego ucznia, Naruto. Wkrótce zadzwonił dzwonek. Jako pierwszą lekcję mieli matematykę z sensei'em Iruką. Na początku lekcji:

-Wymieńcie mi kogo nie ma. Nakazał nauczyciel. Wstał Kiba i zaczął mówić:

-Nie ma Sakury, Ino i Hinaty, ale zaraz powinny przyjść bo poszły do kibla. Powiedział na luzie.

-Eh..jak zwykle niewychowany. Szepnął sam do siebie. Chłopak usiadł i tak jak rzekł po chwili otworzyły się drzwi do sali. Stały w nich trzy przyjaciółki.

-Przepraszamy za spóźnienie. Kiwnęła w geście przeprosin Ino. Każda udała się na swoje miejsce. Różowo jak i blond włosa usiadły razem przy ścianie, a Hinata koło okna z Sasuke. Iruka odprowadził je wzrokiem, zatrzymał się jednak na Hyudzę.

-Em, panno Hyuga.

-Hai? Odwróciła się niepewnie.

-Strój szkolny zobowiązuje do mundurków szkolnych, a nie..bluz.

-J-ja wiem, a-ale cała zmokłam i-i było mi zimno..Próbowała jakoś wybrnąć z tej sytuacji.

-Dobrze, rozumiem, nie musisz się już tłumaczyć, usiądź. Odetchnęła. Nie wie co by zrobiła gdyby kazał jej ściągnąć bluzę w końcu nic pod nią nie miała. W duchu szalała ze szczęścia.

-No dobrze, otwórzcie podręczniki na stronie 54..
Lekcje dłużyły się wszystkim niemiłosiernie no, ale cóż się dziwić w końcu to piątek, nic dziwnego, że czas w szkole wolniej leci..w końcu ostatnia lekcja, była to fizyka z dyrektorką i zamiast uważać Hinata zupełnie odpłynęła w swój świat. Rozmyślała nad wszystkim dogłębnie się nad czymś zastanawiając. Nie musiała uważać, fizykę miała w małym palcu. Teraz była zajęta sprawą, która drażni ją już od samego rana. A mianowicie dziwne zachowanie Uchihy. Wczoraj kiedy był u niej, rozmawiali ze sobą jakby się znali dobre parę lat, a dzisiaj nie odezwał się do niej nawet słówkiem. Może mu wstyd ze mną rozmawiać? Zamartwiała się. Doszła do wniosku, że po lekcjach do niego podejdzie i spróbuję wyjaśnić sprawę.
Nareszcie koniec. Wszystkie osoby z klasy rzuciły się do drzwi jak na mięso. Cieszyli się weekendem. Aktualnie Hinata szła szkolnym korytarzem do szatni. Dalej miała na sobie bluzę chłopaka jak i zazdrosne spojrzenia dziewczyn. Hyuga wiedziała, że już od pierwszego dnia w tej szkole narobiła sobie wrogów, ale nie rozumiała dlaczego, czyżby powodem tego był Sasuke? Żałowała, że jako ostatnia opuściła salę, teraz nie ma szans, że znajdzie szatyna. Zrezygnowana, zmieniła obuwie i opuściła mury szkoły. Postanowiła, że bluzę odda jutro zaraz jak zobaczy chłopaka. Przekroczyła bramę ze znakiem rozpoznawalnym w całym mieście i to co za nią zobaczyła zaskoczyło ją pozytywnie. Czekał tam. Czekał, aż jej nie spotkał. Zerknął na nią po czym gestem głowy wskazał jej, aby razem udali się do apartamentu dziewczyny. Odeszli w ciszy.

piątek, 25 października 2013

4. ,, Przyjemna rozmowa ''

Tak, tak, wiem notka miała być w niedzielę, ale kupa obowiązku mnie trzymała, więc nie mogłam jej dodać. Do tego dochodzi to, że rodzice zabrali mi komputer i dostałam go dopiero na weekend, a na telefonie nie do końca mi idzie pisanie tak długiej notki. +nauka ;__; Bardzo przepraszam, wiem to żadne wytłumaczenie, no, ale siła wyższa, no...PRZEPRASZAM! ;<<<<<<<<< 







Oczy uczniów z ciekawością wpatrywały się w Sasuke. Wszyscy chcieli usłyszeć co zaproponuję poszkodowanej. Uchiha po chwili namysłu rzekł:

-Mogę codziennie z tobą przebywać jako przewodnik do tego możesz iść ze mną na dyskotekę szkolną. Zazdrosne spojrzenia dziewczyny były nie do wytrzymania. Od niektórych, aż kipiało ze złości. Hinatę to trochę speszyło.

-N-no..dobrze. Szepnęła. Musiała się namyślić czy to, aby dobry warunek. Doszła do wniosku, że tak. Szatyn idealnie nada się do oprowadzenia jej po mieście czy gdziekolwiek, wtedy kiedy Ino czy Sakura nie będą miały czasu. Wliczając do tego tą całą dyskotekę. Każdy pewnie już miał parę, a ona nie miała zamiaru iść sama. Idealnie się złożyło.

-Oh! Co się stało?! Krzyknęła pielęgniarka, która dopiero co przybiegła i zobaczyła Hyugę.

-Więc..(...) Po opowieści sensei’a Gai’a, granatowowłosa została przewieziona do najbliższego szpitala na wszelki wypadek, a reszta uczniów kontynuowała lekcję. Teraz klasa Hinaty miała biologię..

-Em..Do Sasuke podeszła pewna osoba. Po jej zachowaniu był widać, że jest zakłopotana i zawstydzona.

-Hmm? Spojrzał na nią obojętnym wzrokiem.
-Bo-bo wiesz..ja chciałam cię od początku zaprosić na dyskotekę..Wymamrotała niezadowolona.

-Idę z Hinatą. Odpowiedział wlepiając wzrok w dziewczynę. Nazywała się Ines i była jedną z wielkich fanek chłopaka.

-A-ale ona..nie zasługuję na to! Chrzanić jakieś wynagrodzenie! Nawet jej nie znasz! Więc czemu? N-nie widzisz, że ja coś do ciebie czuję? Wydarła się tak, że cała klasa się na nich skupiła. Jednak ostatnie zdanie wypowiedziała niemal szeptem. Uchiha stał i wyglądało jakby to wszystko po nim spłynęło. Nie interesowało go to co ona sobie myśli, albo kto ma jakie zdanie na ten temat. Spojrzał na nią pustym wzrokiem.

-A ty zasługujesz? Pójdę z nią czy ci się to podoba czy nie. To moja sprawa z kim idę. Po za tym, miałem zamiar ją zaprosić nawet wtedy kiedy nie byłbym winny jej tego wynagrodzenia. Uśmiechnął się uwodzicielsko i odszedł od dziewczyny. Oczy zwróciły się z chłopaka na nią. Potajemnie ktoś zerkał na Uchihę. Zdziwieni uczniowie myśleli sobie różne rzeczy na ten temat. Isane wróciła do ławki łkając. Wiedziała, że to dla niej koniec. Zaczęła myśleć o tym, że nie ma już szans u chłopaka. Że może sobie odpuścić..że ma ją gdzieś. Zatroskany tłum zbiegł się do pokrzywdzonej. Głównie dziewczyny. Isane nagle olśniło.

-Kim..Wyszeptała.

-Co znowu? Sasuke niechętnie odwrócił się w jej stronę.

-Kim jest ta cała Hinata?! Kim, że do cholery jest drugi dzień w tej szkole i-i TY..i TY się z nią umawiasz?! Co ona ma czego my nie?! Tyle dziewczyn dla ciebie oddałoby życie! Zrobiłoby wszystko gdyby mogły pójść z tobą na spacer! Krzyczała przez łzy. -Nigdy nie dałeś żadnej szansy! A tu nagle pojawia się panna Hyuga i od tak wszystko dostaję!
 Powiedz proszę...dlaczego..?! Isane, aż się trzęsła ze złości, a jej ręce były zaciśnięte w pięści, które nawet łomem się nie dało otworzyć. Sasuke jak zwykle stał z tym kamiennym wyrazem twarzy, który zaraz przeistoczył się w lekko rozbawiony.

-Eh..właśnie dla tego wybrałem ją.

-Co..? Nie rozumiem.

-Zastanów się. Hinata jest inna. Mało ją znam, racja, ale wygląda mi na dojrzałą, inteligentną, oczytaną, miłą, nieśmiałą...po za tym jest sobą, a nie udaję kogoś innego. A i najważniejsze, nie jest moją głupią fanką. Wyszedł z klasy.

-S-Sasuke! Lekcja się jeszcze nie skończyła! Zawołał ero-sennin.

-Dla mnie tak. Trzasną drzwiami. Czuł dziwne uczucie kiedy wypowiadał się w ten sposób o Hyudzę. Czyżby mówił to co czuję czy to co widzi? Sam tego nie rozumiał. Miał tylko nadzieję, że nie przegiął.


******************************

Wypisali ją ze szpitala. O godzinie 15 była już w domu. Przekręciła klucz i przeszła przez drzwi. Zaraz za nią wparował Neji.

-Hinata! Boże! Nic ci nie jest?! Jesteś cała?! Gdyby Hiashi się dowiedział..Objął granatowowłosą.

-N-neji..nic mi nie jest. Jestem trochę poturbowana. Uśmiechnęła się.

-Czyżby? A to co jest? Wskazał na zabandażowaną rękę, kolano i głowę.

-A-a to? To takie tam..Nie miała szans się wytłumaczyć.

-Dobra..mogę spytać o jedno? Zapytał. Zdziwiło ją to pytanie.

-T-tak pytaj.

-Kto ci to zrobił? W tym samym czasie do apartamentu dziewczyny wszedł Uchiha.

-S-Sasuke-kun? Pisnęła. Zły moment! Wyjdź! Krzyczała w myślach.

-Coo?! Nieźle wkurzony Neji, odwrócił się do przybysza i powiedział groźnie:

-Czy to twoja sprawka? Wskazał palcem na białooką. Szatyn skierował na nią wzrok. Oczy mu się powiększyły. Zobaczył ją prawie całą  bandażach. Nie wiedział, że, aż taką wyrządził jej krzywdę.
Hinata natychmiast postanowiła działać.

-N-nie Neji! To-to nie on, przysięgam! Niepewnie, ale zaciekle broniła przyjaciela.

-C-co ty? Wyjąkał.

-Jak nie on to kto? Puścił bluzkę chłopaka, którą trzymał do teraz.

-Czemu od razu s-sugerujesz, że to osoba? Nie pomyślałeś, że..że sama mogłam sobie to zrobić? Wiesz jaka z-ze mnie niezdara..upadłam bardzo, ale to bardzo niefortunnie. Kłamała perfidnie patrząc mu w oczy. Jej, ani drgnęły. Czuła się okropnie, ale cóż mogła poradzić? Nie chciała, aby Sasuke niepotrzebnie dostał..

-No dobrze, wierzę ci. Wpadnę później...Prz drzwiach pokazał w geście że ,, mam na ciebie oko '' w stronę Uchihy. Ten zbytnio się nie przejął. Gdy kuzyn dziewczyny już wyszedł, zamknęła drzwi na klucz.

-Uff..Odetchnęła.

-Co ty wyrabiasz?! Poradziłbym sobie! Przywarł ją do ściany swoim ciałem.

-Bo wierzę, że nie zrobiłeś tego specjalnie, a nie chcę żebyś dostawał za niewinność. Powoli odsunął się od niej. Ani przez chwilę się nie zawahała mówiąc te słowa. Była pewna swego. Nigdy nie widział czegoś takiego, nawet u Naruto, który każdy wie jaki jest.

-Niech ci będzie..to co? Tym razem mam u ciebie przysługę? Uśmiechnął się łobuzersko.

-Hmm, a wiesz co..przydałoby się twoje oko w centrum handlowym. Złośliwy uśmieszek zawitał na jej niewinnej twarzy.

-Przysługa przysługą, ale to chyba za wiele. Bronił się, jednak na marne.

-Oj przestań, dasz radę. Dzień przed dyskoteką, poszedł byś ze mną? Zapytała z miną niewiniątka.

-Obym nie był na siłach..Zaśmiał się, a wraz z nim granatowowłosa.


**************************

Dochodziła godzina 20. Sasuke dalej znajdował się w domu Hinaty. Powiedziała mu, aby się rozgościł i tak też uczynił. Neji dzwonił i powiedział, że dziś nie da rady wpaść do dziewczyny. Z tej okazji oboje skorzystali uczniowie klasy 1B.

-Wiesz..Siedzieli teraz na kanapie Hyugi i rozmawiali o wszystkim pijąc kawę.

-Tak?

-Strasznie przypominasz mi mojego przyjaciela z dawnego domu..

-Oo. To chyba dobrze?

-Tak, tak...jesteście prawie tacy sami, różnicie się pod względem wyglądu, ale nie charakteru. Wzięła łyk.

-Znaczy co ja gadam..był moim chłopakiem, jak i najlepszym przyjacielem..Uśmiechnęła się.

-Ugh! Uchiha zakrztusił się pijąc.

-Hahaha, przyniosę ci ręcznik.

-Jasne, dzięki..Odprowadził ją wzrokiem po czym dodał:

-Nie pomyślałem nawet o tym, że mogłabyś mieć chłopaka. Wziął od niej ręcznik, który mu podała.

-Wyglądam na sztywną? Zaśmiała się.

-Nie-nie to miałem na myśli! Zakłopotał się.

-Haha, nic się nie stało. Po chwili ciszy szatyn zaczął:

-Fajny jest chociaż?

-Tak..Akinori był bardzo kochany, opiekuńczy..Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało, zresztą z tobą tak samo..Nie jąkam się jak to mam w zwyczaju. Zauważyłeś? Uśmiechnęła się uroczo.

-Właśnie tak. Mam tak samo. Z nikim mi się tak dobrze dotąd nie rozmawiało. Również przyjemny uśmiech zawitał na jego twarzy.

-Był wspaniały..
-Cały czas mówisz o nim w czasie przeszłym, coś się stało? Zapytał niepewnie.

-Owszem. Akinori zginął oddając za mnie życie. Powiedziała beznamiętnie. Chłopaka zatkało. Popatrzył granatowowłosej w oczy. Spojrzała na niego, jeszcze nigdy go takim nie obdarzyła. Pusty wzrok przeszył go na wskroś.

-Nie potrzebnie pytałem. Wybacz.

-Nie..nic się nie stało. Hinata wróciła do siebie.

-Po prostu to bardzo silne wspomnienie i-i..rozumiesz?

-Tak..możesz mi o nim jeszcze jutro opowiedzieć?

-Oczywiście. A czemu nie dzisiaj?

-Idę już, wiesz. Do jutra. Uśmiechnął się i wyszedł.

-Jasne, do jutra. Odwzajemniła gest.

środa, 16 października 2013

3. ,, Wypadek na wf ''


Notka krótka, ale nie dawno wróciłam ze szkoły i nie mam czasu na dłuższe pisanie. Lepszą napiszę w sobotę bo będę cały dzień w domu. Pozdrawiam :)






Stała obok latarni wyczekując przyjaciółek. Wyszła trochę za wcześnie, żałowała tego bo teraz musiała tam stać, a było chłodno. Po niespełna 5 minutach wypatrzyła znajome sylwetki. Pomachały w jej stronę po czym ona uczyniła tak samo. Gdy były wystarczająco blisko to uściskały się na przywitanie i dały sobie buziaka w policzek.
-Ohayo Hina-chan. Powiedziały równocześnie dziewczyny z uśmiechem.

-Witajcie. Również się uśmiechając dodała -Wiecie może która godzina?

-Już ci mówię. Ino spojrzała na komórkę. -Jest 7.45.

-Mamy 15 minut! Nie zdążymy! Wykrzyczała Haruno.

-A myślisz, że przez kogo?! Hmm? Nachyliła się nad nią blondwłosa.

-Nie zwalaj tego na mnie!

-Nie trzeba było się tak długo szykować!

-Ja przynajmniej o siebie dbam! Skakały sobie do gardeł, Hinata próbowała uspokoić przyjaciółki.

-Hej, hej, przestańcie. Lepiej już chodźmy.

-Lepiej pobiegnijmy. Poprawiła ją różowowłosa. Jak powiedziała tak zrobiły i po 10 minutach były już pod szkołą. Głośno dysząc i ciężko sapiąc wszystkie trzy oparły się o mur szkoły.

-Co jest? WF jest dopiero za 5 minut. Rzucił z uśmiechem Kiba i poszedł.

-Specjalnie to powiedział..

-A niech go...lubi nas denerwować..wycedziła Sakura.

-Nie lubicie zajęć fizycznych? Zapytała zaskoczona Hinata.

-Nie tyle co nie lubimy, ale nie przepadamy. Wytłumaczyła Ino.

-A ty..lubisz? Zielone oczy z ciekawością wpatrywały się w granatowowłosą.

-Tak, bardzo.

-To chyba jako jedyna z dziewczyn. Zaśmiała się niebieskooka. Po czym niespodziewanie zadzwonił dzwonek. Wraz z resztą klasy udały się do szatni. Jak się okazało w tej szkole dziewczyny mają wf razem z chłopakami, w dawnej szkole Hinata tak nie miała więc bardzo ją to onieśmieliło. Na sali pojawiła się jako ostatnia. Każdy był ustawiony na zbiórce, kiedy zobaczyli w za dużej fioletowej bluzce, dość szerokich i krótkich, ale nie na tyle, aby zasłoniła je bluzka, w ciemno-szarym kolorze spodniach. Do tego miała białe, wysokie trampki. Włosy spięte w niestaranny kok dodawały jej uroku. Wyglądała tak uroczo, jak małe dziecko, które dopiero co wyszło z piaskownicy. Wstąpiła w rząd. Nauczyciel wf-sensei Gai, postanowił, że skoro to ich pierwszy wf to zrobi im niespodziankę i zagrają dziewczyny na chłopaków w kosza. Oczywiście każdy zaczął coś mruczeć pod nosem, a zwłaszcza niezadowolona z tego pomysłu żeńska część klasy. Jako, że miały one małe szanse na zwycięstwo, jak nie zerowe, to sensei Gai pozwolił im zaczynać jako pierwsze. Jako 1 przy piłce znalazła się Haruno, która kryta przez Naruto zwinnie podała do Ino. Ta zgrabnie łapiąc piłkę znalazła się przed Sai’em, postanowiła podać do nabiegającej Hinaty, jednak za nią biegł Sasuke, zaryzykowała. Hyuga dostała w wyskoku piłkę i precyzyjnie rzuciła w stronę kosza. Piłka zrobiła parę kółek po poręczy po czym wpadła do środka. Cała klasa zaczęła im klaskać, a zaskoczeni chłopcy wpatrywali się w niezwykłą trójce. Teraz był kontraatak chłopców. To ostatnie zagranie zrobiło na nich duże wrażenie jak i poddenerwowało troszeczkę. Postanowili im nie odpuszczać, nawet jeśli są to kobiety. W mgnieniu oka z piłką znalazł się Kiba. Stał na przeciwko Karin, która nie miała zamiaru go przepuścić, więc on podał do Shikamaru, ale ten leniwie odegrał piłkę do Naruto. Chłopak łapiąc ją chciał zrobić wsad, ale szybka interwencja Sakury nie pozwoliła mu na to i musiał odegrać piłkę do biegnącego niedaleko Uchihy. Podanie dosięgło celu. Sasuke kozłując wprost na Hinatę wyskoczył przed nią, ale ona zrobiła to samo. Wypuścił piłkę z dłoni która została zablokowana przez granatowowłosą. Został w tyle nie wiedząc co zrobić, obserwowany przez wyraźnie zdziwionych przyjaciół. Hinata szybko dostała piłkę, kozłowała ją długo nie widząc nikogo przed sobą. Robiła już dwutakt kiedy poczuła mocne popchnięcie. Zdążyła się obrócić parę razy w powietrzu zanim upadła. Poturbowana poleciała trochę daleko przy czym uderzyła się głową o znajdującą się za nią ścianę. Niemal natychmiast znaleźli się przy niej wszyscy wraz z nauczycielem. Niedaleko nich stał zdezorientowany Uchiha.

-Hinata nic ci nie jest?! Gai próbował ją podnieść niestety na nic się to nie zdało.

-Nie mogę wstać. Wszystko mnie b-boli. Wymamrotała ze łzami w oczach, które po chwili pociekły po jej bladych policzkach. Chłopcy widząc to zakłopotali się.

-Naruto! Leć po pielęgniarkę! Rozkazał Gai.

-Jasne! I bez sprzeciwu rzucił się do drzwi. Po chwili już go nie było. Rozwścieczony sensei wstał i podszedł do Sasuke, a Kibie rozkazał wziąć poszkodowaną na ręce.

-Chłopie co ty sobie myślałeś?! Wydarł się co było rzadko spotykane.

-Co ja zrobiłem? Stał i ze spokojem odpowiadał.

-Nie udawaj głupiego?! Każdy widział, że to ty! Biegłeś za nią i specjalnie pchnąłeś ją z całej siły w plecy podkładając przy tym nogę! Podniósł groźnie rękę. Uchiha patrząc najpierw na Gai’a po chwili wzrokiem powędrował na łkającą dziewczynę. W okół niej bacznie stały Haruno i Ino.

-Nie chciałem jej zrobić krzywdy. Odparł dalej opanowany.

-Najwidoczniej chciałeś! Jest cała potłuczona, może nawet połamana! Nie widzisz, że jest delikatna?! Przecież to nie Naruto!

-Wiem! Przecież gadam, że nie chciałem jej zrobić krzywdy! Jak mam jej to wynagrodzić?!

-Hmm..pogadaj z Hinatą, a nie ze mną.

-Zaraz nie wytrzymam. Podszedł wolnym krokiem do dziewczyny. Dalej trzymana przez Kibę, wpatrywała się w niego. Tłum na około niej ustąpił miejsca Sasuke.

-Hej..

Obdarowała go spojrzeniem pełnym rozczarowania.

-Chciałem cię przeprosić, może mogę ci to jakoś wynagrodzić? Patrzył na nią ciekaw odpowiedzi.

-Nie ma takiej potrzeby. Odparła wtulając się w Kibę. Była lekko wystraszona po tym co zrobił jej Sasuke. Bała się go.

-Skoro tak to ja zaproponuję. Lawendowe perełki wpatrywały się w niego.

niedziela, 15 września 2013

2. ,,Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe problemy. ''

Ohayo! Moja 1 notka jest! Myślę, że się Wam spodoba ;) Życzę miłego czytania i wrażeń ;*







-Hinata-sama, idziesz już? Spóźnisz się! Poganiał kuzynkę Neji.

-Już, już Neji-niisan. Odpowiedziała mu. -Jeszcze tylko coś znajdę..

-Hinata-sama!

-Mam! Już idę! W mgnieniu oka oboje znaleźli się w aucie chłopaka i ruszyli do szkoły.

-Gotowa? Zapytał.

-Ym..chyba tak. Odpowiedziała.

Jestem Hinata Hyuga. Przyleciałam, aż z Hiroshimy do Tokio, aby uczęszczać do wymarzonej szkoły. Nie jest to szkoła prywatna, ale idealna dla ludzi z dużym ilorazem inteligencji. W dawnym domu zostawiłam ojca i siostrę, a także przyjaciół. Tutaj nie znam zupełnie nikogo. Dopiero wczoraj tu przyjechaliśmy, więc nie było czasu się z nikim zapoznać. Neji-niisan już skończył szkołę i chodzi na studia architektoniczne przy czym trenuję też walki wręcz. Jestem z niego taka dumna. Jest jednym z najlepszych walczących w kraju. Przy nim nie mam się czego bać..ale czy na pewno? Z zamyślenia wyrwał mnie głos Nej’ego.
-Już jesteśmy. Zaparkował auto na parkingu przed szkołą. Była ogromna. Dominował na niej kolor biały i beżowo-kremowy. Wysiedliśmy. Stanęłam przed nim speszona.

-No cóż. Nie chcę tego, ale muszę cię tu zostawić.

-Neji..szepnęła i złapała kuzyna za rękaw. -Na prawdę nie możesz ze mną zostać? Zapytała z nutką nadziei w głosie.

-Wybacz mała, ale muszę jechać na zajęcia. Widzimy się później. Podszedł i ucałował ją w czoło. Patrzyła jak odjeżdża. Jej zawiedziony wzrok powoli powędrował na bramę za, którą znajdował się budynek. Szła, a ciekawskie spojrzenia uczniów bacznie ją obserwowały. Rumieniła się z każdym krokiem coraz bardziej. Korytarz przez, który przechodziła znajdował się na otwartej przestrzeni. Zza gęstej grzywki spojrzała przed siebie. Szła za wysoką, chudą i zgrabną osobą. Miała różowe włosy, więc wydała się Hinacie piękna. Ciekawe czy farbowane. Tyłem wyglądała jak modelka. Obok niej szła jeszcze wyższa piękność. Długie blond włosy spięte były w koński ogon. Nawet jeśli były tyłem Hyuga była w stanie ocenić, że są idealne. Nagle usłyszała głośny krzyk:

-Sakura-chaaan! Jednak dziewczyna zwinnie się odsunęła, przez co chłopak, który biegł prosto na różowowłosą wylądował na Hinacie. Zanim się zorientowała coś ciężkiego przygniotło ją do ziemi. Powoli otworzyła oczy. Parę centymetrów dalej znajdowały się niebieskie jak ocean tęczówki. Zarumieniła się.

-Ups! Wybacz! Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? Wypytywał ją chłopak, przy czym podał jej rękę. Hyuga skorzystała z okazji i przyjęła pomoc.

-Co ty zrobiłeś kretynie! Podeszła do niego dziewczyna imieniem Sakura i przywaliła tak mocno, że, aż się zachwiał.

-Sakura-chan..to boli. Wymamrotał.

-Morda! Zagroziła mu rękę. -Nic ci nie jest? Jej nastawienie zmieniło się diametralnie. Teraz patrzyła na Hinatę zatroskanym wzrokiem. Wokół tego zamieszania zbierała się coraz większa publiczność.

-Chy-chyba nic..dziękuję. Wydobył się cichy, anielski głos. Blond włosa nachyliła się nad nią.

-Na pewno? Uśmiechnęła się delikatnie.

-Na pewno..Nieśmiało odwzajemniła gest.

-Jeszcze raz chciałbym cię bardzo przeprosić! Stanął przed nią właściciel niebieskich oczu.

-Już dość Naruto! Przestań, nie widzisz, że się boi?! Odepchnęła go. Kiedy zamieszanie w okół nich już opadło nowi postanowili działać:

-Jak się nazy-Nie dokończyła różowowłosa bo przerwał jej dzwonek na lekcję. -Eh dobra chodźmy. W której jesteś klasie?

-1B. Odpowiedziała nieśmiało.

-Oo to w naszej. Uśmiechnęła się. -Zapraszam. I otworzyła jej drzwi, które stały na przeciwko nich. Wszyscy weszli do środka i zajęli swoje miejsca tylko Hinata nie wiedziała co ze sobą zrobić, więc stała na środku klasy zupełnie sama. W końcu wszedł nauczyciel. Zobaczył ją i rzekł:

-Ty jesteś nowa?

-Ym..

-Miło mi cię poznać. Podał jej rękę mężczyzna z rozczochranymi, szarymi włosami i maską na pół twarzy. Pomimo takiego wyglądu wydawał się bardzo miły. -Przedstaw się nam.

-Hai. Szepnęła. -Jestem Hinata Hyuga. Mam 16 lat. Pochodzę z Hiroshimy, ale przeniosłam się tutaj..Cała klasa słuchała tego z nadzwyczajną ciekawością i uwagą. -Moja matka zmarła kiedy byłam jeszcze dzieckiem. Nie jestem w niczym dobra, również nie mam marzeń i nie wierzę w miłość. Te słowa zaskoczyły całą klasę. Wszyscy byli zszokowani tym co usłyszeli.
-Hmm. Ciekawa z ciebie osoba. W takim razie z kim by cię tu posadzić? Widziałem twoje klasyfikacje i jesteś bardzo utalentowana. Jedna piątka na koniec z polskiego? Prawdziwy talent. A więc to jest klasa nieuków..to nie będzie proste posadzić cię w odpowiednim miejscu..Po pięciominutowym namyśle nauczyciel zdecydował, że granatowowłosa usiądzie obok chłopaka imieniem Kiba. Kiba Inuzuka.

-Usiądź obok Kiby. Kiba pokaż się! Jak kazał tak zrobił uczeń.

-Hę? Sensei Kakashi, ale Kiba to nie odpowiednia oso-.

-Oczywiście Sakuro. Dla tego kazałem Hinacie zająć to miejsce. Może przywróci go do pionu. Uśmiechnął się chytrze Hatake. Nawet spod maski było widać jego uśmiech. -A racja! Przecież się nie przedstawiłem. Otóż reszta klasy mnie zna, ale ty moja droga nie, a więc jestem Hatake Kakashi, wychowawca. Dziewczyna siedząc na swoim miejscu przytakiwała. Zanim się zorientowali zadzwonił dzwonek, ale i tak każdy został w klasie bo następną lekcją był polski również z Kakashim. Większość osób otoczyło ławkę Kiby ze względu na nową.
-Masz piękne imię. Powiedziała Sakura.

-Dz-dziękuję. Ledwo widoczny uśmiech zawitał na bladej twarzy Hinaty.

-Właśnie..my już znamy ciebie, ale ty nie znasz nas. Powiedziała blond włosa piękność po czym dodała -Ja jestem Ino Yamanaka. Podała Hyudze rękę.

-Miło mi. Odwzajemniła gest.

-A ja Sakura Haruno. Uśmiechnęła się zielonooka słodycz.  Po chwili każdy zaczął się przedstawiać:

-Uzumaki Naruto! Wypowiedział, a raczej wykrzyczał blondyn o sterczących włosach.

-Sasuek Uchiha. Niski, zmysłowy głos należał do osoby stojącej obok niebieskookiego. Miał on kruczoczarne, lekko rozczochrane i sięgające uszu włosy, ciemne jak węgiel oczy i jasną cerę, która idealnie kontrastowała z jego doskonałym wyglądem. Dobrze zbudowany wyglądał jak facet marzeń. Po nim przedstawił się niedaleko stojący trochę przy sobie chłopak:

-Jestem Choji Ackimiczi. Zajadał się chipsami.

-Shikamaru Nara..Powiedział, akurat ziewając.

-Sai. Chłopak o sztucznym wyrazie twarzy patrzył na dziewczynę.

-Mnie już znasz. Kiba Inuzuka. Uśmiechnął się zawadiacko ukazując przy tym szereg równych i białych zębów. Kolor jego włosów był ciemno brązowy, ale podchodził pod kasztanowy. Był bardziej opalony od reszty klasy.

-Shino Aburame. Wymamrotał z końca sali chłopak w okularach tak ciemnych, że ujrzenie jego tęczówek było niemożliwe.
-K-A-R-I-N. Nachyliła się nad Hinatą. Ich twarze dzieliła kilkucentymetrowa przerwa. Hyuga zaczęła się czerwienić.

-Karin! Zostaw ją! Odciągnęła ją Ino.

-Pff to już się nie można przedstawić w tej klasie? I wyszła naburmuszona.

-Przepraszamy za nią. Powiedziała Sakura. -Ale kiedy Sasuke-kun powiedział jej, że nie ma na co liczyć, załamała się i zmieniła orientację. Nawet miała już dziewczynę. Uśmiechnęła się.

-Oj tak. Zupełnie różniła się od ciebie dla tego Karin z nią zerwała bo pamiętam jak mi mówiła, że woli ciche, spokojne, opanowane, nieśmiałe..hmm, wtedy jakby cię opisała. Mówiąc to Ino zrobiła zaskoczoną minę.

-Jesteś dla niej idealna..Mruknął Shikamaru.

-N-na-nani? M-mam się..bać? Zapytała z obawą w głosie.

-Nie, nie! Hehe, spokojnie trzymaj się blisko nas to da ci spokój. Sakura objęła Ino.
-Hę? Hinata nie rozumiała dlaczego.

-Wie, że dziewczyny które się wokół nas kręcą na 100% są hetero. Uśmiechnęła się Haruno.

-Tak, tak właśnie. Dopowiedziała Yamanaka.

I ponownie zadzwonił dzwonek. Reszta lekcji minęła spokojnie na omówieniu różnych zasad na danym przedmiocie. Może był mały problem na lekcji biologi z sensei’em Jirayą, ale chłopcy powstrzymali go, kiedy chciał rzucić się na Hyugę. Po szkole Ino wraz z Sakurą odprowadziły Hinatę. Jak się okazało dwie przyjaciółki mieszkały zaledwie dzielnicę dalej.




Koniec mojej 1 notki ;) Mam nadzieję, że się spodoba. Następna za 1-2 tygodnie ;) Zapraszam do komentowania i w ogóle ;D