MUSIC

piątek, 25 października 2013

4. ,, Przyjemna rozmowa ''

Tak, tak, wiem notka miała być w niedzielę, ale kupa obowiązku mnie trzymała, więc nie mogłam jej dodać. Do tego dochodzi to, że rodzice zabrali mi komputer i dostałam go dopiero na weekend, a na telefonie nie do końca mi idzie pisanie tak długiej notki. +nauka ;__; Bardzo przepraszam, wiem to żadne wytłumaczenie, no, ale siła wyższa, no...PRZEPRASZAM! ;<<<<<<<<< 







Oczy uczniów z ciekawością wpatrywały się w Sasuke. Wszyscy chcieli usłyszeć co zaproponuję poszkodowanej. Uchiha po chwili namysłu rzekł:

-Mogę codziennie z tobą przebywać jako przewodnik do tego możesz iść ze mną na dyskotekę szkolną. Zazdrosne spojrzenia dziewczyny były nie do wytrzymania. Od niektórych, aż kipiało ze złości. Hinatę to trochę speszyło.

-N-no..dobrze. Szepnęła. Musiała się namyślić czy to, aby dobry warunek. Doszła do wniosku, że tak. Szatyn idealnie nada się do oprowadzenia jej po mieście czy gdziekolwiek, wtedy kiedy Ino czy Sakura nie będą miały czasu. Wliczając do tego tą całą dyskotekę. Każdy pewnie już miał parę, a ona nie miała zamiaru iść sama. Idealnie się złożyło.

-Oh! Co się stało?! Krzyknęła pielęgniarka, która dopiero co przybiegła i zobaczyła Hyugę.

-Więc..(...) Po opowieści sensei’a Gai’a, granatowowłosa została przewieziona do najbliższego szpitala na wszelki wypadek, a reszta uczniów kontynuowała lekcję. Teraz klasa Hinaty miała biologię..

-Em..Do Sasuke podeszła pewna osoba. Po jej zachowaniu był widać, że jest zakłopotana i zawstydzona.

-Hmm? Spojrzał na nią obojętnym wzrokiem.
-Bo-bo wiesz..ja chciałam cię od początku zaprosić na dyskotekę..Wymamrotała niezadowolona.

-Idę z Hinatą. Odpowiedział wlepiając wzrok w dziewczynę. Nazywała się Ines i była jedną z wielkich fanek chłopaka.

-A-ale ona..nie zasługuję na to! Chrzanić jakieś wynagrodzenie! Nawet jej nie znasz! Więc czemu? N-nie widzisz, że ja coś do ciebie czuję? Wydarła się tak, że cała klasa się na nich skupiła. Jednak ostatnie zdanie wypowiedziała niemal szeptem. Uchiha stał i wyglądało jakby to wszystko po nim spłynęło. Nie interesowało go to co ona sobie myśli, albo kto ma jakie zdanie na ten temat. Spojrzał na nią pustym wzrokiem.

-A ty zasługujesz? Pójdę z nią czy ci się to podoba czy nie. To moja sprawa z kim idę. Po za tym, miałem zamiar ją zaprosić nawet wtedy kiedy nie byłbym winny jej tego wynagrodzenia. Uśmiechnął się uwodzicielsko i odszedł od dziewczyny. Oczy zwróciły się z chłopaka na nią. Potajemnie ktoś zerkał na Uchihę. Zdziwieni uczniowie myśleli sobie różne rzeczy na ten temat. Isane wróciła do ławki łkając. Wiedziała, że to dla niej koniec. Zaczęła myśleć o tym, że nie ma już szans u chłopaka. Że może sobie odpuścić..że ma ją gdzieś. Zatroskany tłum zbiegł się do pokrzywdzonej. Głównie dziewczyny. Isane nagle olśniło.

-Kim..Wyszeptała.

-Co znowu? Sasuke niechętnie odwrócił się w jej stronę.

-Kim jest ta cała Hinata?! Kim, że do cholery jest drugi dzień w tej szkole i-i TY..i TY się z nią umawiasz?! Co ona ma czego my nie?! Tyle dziewczyn dla ciebie oddałoby życie! Zrobiłoby wszystko gdyby mogły pójść z tobą na spacer! Krzyczała przez łzy. -Nigdy nie dałeś żadnej szansy! A tu nagle pojawia się panna Hyuga i od tak wszystko dostaję!
 Powiedz proszę...dlaczego..?! Isane, aż się trzęsła ze złości, a jej ręce były zaciśnięte w pięści, które nawet łomem się nie dało otworzyć. Sasuke jak zwykle stał z tym kamiennym wyrazem twarzy, który zaraz przeistoczył się w lekko rozbawiony.

-Eh..właśnie dla tego wybrałem ją.

-Co..? Nie rozumiem.

-Zastanów się. Hinata jest inna. Mało ją znam, racja, ale wygląda mi na dojrzałą, inteligentną, oczytaną, miłą, nieśmiałą...po za tym jest sobą, a nie udaję kogoś innego. A i najważniejsze, nie jest moją głupią fanką. Wyszedł z klasy.

-S-Sasuke! Lekcja się jeszcze nie skończyła! Zawołał ero-sennin.

-Dla mnie tak. Trzasną drzwiami. Czuł dziwne uczucie kiedy wypowiadał się w ten sposób o Hyudzę. Czyżby mówił to co czuję czy to co widzi? Sam tego nie rozumiał. Miał tylko nadzieję, że nie przegiął.


******************************

Wypisali ją ze szpitala. O godzinie 15 była już w domu. Przekręciła klucz i przeszła przez drzwi. Zaraz za nią wparował Neji.

-Hinata! Boże! Nic ci nie jest?! Jesteś cała?! Gdyby Hiashi się dowiedział..Objął granatowowłosą.

-N-neji..nic mi nie jest. Jestem trochę poturbowana. Uśmiechnęła się.

-Czyżby? A to co jest? Wskazał na zabandażowaną rękę, kolano i głowę.

-A-a to? To takie tam..Nie miała szans się wytłumaczyć.

-Dobra..mogę spytać o jedno? Zapytał. Zdziwiło ją to pytanie.

-T-tak pytaj.

-Kto ci to zrobił? W tym samym czasie do apartamentu dziewczyny wszedł Uchiha.

-S-Sasuke-kun? Pisnęła. Zły moment! Wyjdź! Krzyczała w myślach.

-Coo?! Nieźle wkurzony Neji, odwrócił się do przybysza i powiedział groźnie:

-Czy to twoja sprawka? Wskazał palcem na białooką. Szatyn skierował na nią wzrok. Oczy mu się powiększyły. Zobaczył ją prawie całą  bandażach. Nie wiedział, że, aż taką wyrządził jej krzywdę.
Hinata natychmiast postanowiła działać.

-N-nie Neji! To-to nie on, przysięgam! Niepewnie, ale zaciekle broniła przyjaciela.

-C-co ty? Wyjąkał.

-Jak nie on to kto? Puścił bluzkę chłopaka, którą trzymał do teraz.

-Czemu od razu s-sugerujesz, że to osoba? Nie pomyślałeś, że..że sama mogłam sobie to zrobić? Wiesz jaka z-ze mnie niezdara..upadłam bardzo, ale to bardzo niefortunnie. Kłamała perfidnie patrząc mu w oczy. Jej, ani drgnęły. Czuła się okropnie, ale cóż mogła poradzić? Nie chciała, aby Sasuke niepotrzebnie dostał..

-No dobrze, wierzę ci. Wpadnę później...Prz drzwiach pokazał w geście że ,, mam na ciebie oko '' w stronę Uchihy. Ten zbytnio się nie przejął. Gdy kuzyn dziewczyny już wyszedł, zamknęła drzwi na klucz.

-Uff..Odetchnęła.

-Co ty wyrabiasz?! Poradziłbym sobie! Przywarł ją do ściany swoim ciałem.

-Bo wierzę, że nie zrobiłeś tego specjalnie, a nie chcę żebyś dostawał za niewinność. Powoli odsunął się od niej. Ani przez chwilę się nie zawahała mówiąc te słowa. Była pewna swego. Nigdy nie widział czegoś takiego, nawet u Naruto, który każdy wie jaki jest.

-Niech ci będzie..to co? Tym razem mam u ciebie przysługę? Uśmiechnął się łobuzersko.

-Hmm, a wiesz co..przydałoby się twoje oko w centrum handlowym. Złośliwy uśmieszek zawitał na jej niewinnej twarzy.

-Przysługa przysługą, ale to chyba za wiele. Bronił się, jednak na marne.

-Oj przestań, dasz radę. Dzień przed dyskoteką, poszedł byś ze mną? Zapytała z miną niewiniątka.

-Obym nie był na siłach..Zaśmiał się, a wraz z nim granatowowłosa.


**************************

Dochodziła godzina 20. Sasuke dalej znajdował się w domu Hinaty. Powiedziała mu, aby się rozgościł i tak też uczynił. Neji dzwonił i powiedział, że dziś nie da rady wpaść do dziewczyny. Z tej okazji oboje skorzystali uczniowie klasy 1B.

-Wiesz..Siedzieli teraz na kanapie Hyugi i rozmawiali o wszystkim pijąc kawę.

-Tak?

-Strasznie przypominasz mi mojego przyjaciela z dawnego domu..

-Oo. To chyba dobrze?

-Tak, tak...jesteście prawie tacy sami, różnicie się pod względem wyglądu, ale nie charakteru. Wzięła łyk.

-Znaczy co ja gadam..był moim chłopakiem, jak i najlepszym przyjacielem..Uśmiechnęła się.

-Ugh! Uchiha zakrztusił się pijąc.

-Hahaha, przyniosę ci ręcznik.

-Jasne, dzięki..Odprowadził ją wzrokiem po czym dodał:

-Nie pomyślałem nawet o tym, że mogłabyś mieć chłopaka. Wziął od niej ręcznik, który mu podała.

-Wyglądam na sztywną? Zaśmiała się.

-Nie-nie to miałem na myśli! Zakłopotał się.

-Haha, nic się nie stało. Po chwili ciszy szatyn zaczął:

-Fajny jest chociaż?

-Tak..Akinori był bardzo kochany, opiekuńczy..Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało, zresztą z tobą tak samo..Nie jąkam się jak to mam w zwyczaju. Zauważyłeś? Uśmiechnęła się uroczo.

-Właśnie tak. Mam tak samo. Z nikim mi się tak dobrze dotąd nie rozmawiało. Również przyjemny uśmiech zawitał na jego twarzy.

-Był wspaniały..
-Cały czas mówisz o nim w czasie przeszłym, coś się stało? Zapytał niepewnie.

-Owszem. Akinori zginął oddając za mnie życie. Powiedziała beznamiętnie. Chłopaka zatkało. Popatrzył granatowowłosej w oczy. Spojrzała na niego, jeszcze nigdy go takim nie obdarzyła. Pusty wzrok przeszył go na wskroś.

-Nie potrzebnie pytałem. Wybacz.

-Nie..nic się nie stało. Hinata wróciła do siebie.

-Po prostu to bardzo silne wspomnienie i-i..rozumiesz?

-Tak..możesz mi o nim jeszcze jutro opowiedzieć?

-Oczywiście. A czemu nie dzisiaj?

-Idę już, wiesz. Do jutra. Uśmiechnął się i wyszedł.

-Jasne, do jutra. Odwzajemniła gest.

6 komentarzy:

  1. Na koniec chciało mi sie ryczeć a wgl nic sie nie stało że tak długo.. (zawsze jestem niecierpliwa) czekam na kolejną notkę kochana :* pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hehehe oj tam sama jestem niecierpliwa ;*
    Jasne, notka nwm kiedy nie chcę zapeszać tak jak dotychczas XD ale możesz wchodzić codziennie od dzisiaj bo na pewno się pojawi szybko! :D pozdrawiam również <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Szkoda mi tylko tego chłopaka.

    OdpowiedzUsuń